Polonia – Widzew: Porażka w meczu na szczycie

img_7740__1481499074_83-6-149-43

Wiedziałem, że nie będzie łatwo, że mecz może zakończyć się porażką, ale szczerze mówiąc liczyłem, że spotkanie będzie bardziej wyrównane. Zespół rezerw Widzewa przyjechał do nas w silnym składzie, z dwoma zawodniczkami pojawiającymi się w tym roku na parkietach ekstraklasy (Natalia Gzinka i Magdalena Ratajczak, pierwsza z nich zdobyła dziś 19 pkt) oraz z rozgrywającą Anną Kudelską, która na „co dzień” jest podstawową zawodniczką I-ligowego Grotu Pabianice, a dziś rzuciła nam 20 punktów. Warto dodać, że to dopiero na nasz mecz Łodzianki wystawiły tak wzmocnioną drużynę rezerw. Ratajczak przeciwko nam wystąpiła na parkiecie drugoligowym po raz pierwszy, a Kudelska grała wcześniej tylko raz.

Prawdziwie wyrównana była tylko pierwsza kwarta, w której nasza drużyna zdobyła punkty jako pierwsza, a potem prowadzenie zmieniało się trzy razy (ostatni raz drużyna Polonii była na czele po 8 minutach gry). Potem drużyna Widzewa systematycznie budowała przewagę. Nasze zawodniczki trzymały niewielki dystans do połowy trzeciej kwarty, kiedy zmniejszyły przewagę Widzewa do 4 punktów. Ale potem różnica zrobiła się większa – drugie 5 minut trzeciej kwarty przegraliśmy 3:12 i szanse na zwycięstwo zmalały niemal do zera. Zobaczyliśmy ile nas dzieli od poziomu I-ligowego. Lekcja była bolesna, ale trzeba z niej wyciągnąć wnioski i… pracować jeszcze intensywniej.

Bardzo dobry mecz zagrała Agnieszka Lichomska, która rzuciła 29 punktów (szkoda 5 nietrafionych osobistych). Ale pierwszy raz w sezonie mieliśmy do dyspozycji tylko jedną zawodniczkę w dobrej formie strzeleckiej. To musiało ułatwić ustawianie obrony naszym przeciwniczkom.

W trakcie meczu nasunęło mi się kilka obserwacji. Po pierwsze, trzeba naprawdę popracować nad rzutami osobistymi. Dziś trafiliśmy ich dokładnie 2/3, ale w okresie kiedy wynik był bliższy remisu nasza statystyka wypadała jeszcze gorzej. Zaczęliśmy trafiać dopiero pod koniec, kiedy przewaga Widzewa była wysoka (odwrotnie niż Łodzianki – w pierwszej połowie były niemal bezbłędne z linii rzutów wolnych, a w drugiej szło im marnie). Ten element koniecznie trzeba wyćwiczyć przed turniejami w kwietniu. Po drugie, wyraźnie przegrywaliśmy walkę na tablicy. W pierwszej połowie jedynie Agnieszka Dalecka miała 8 zbiórek (szkoda, że nie powiększyła już tego dorobku po przerwie), a kiedy ona siedziała na ławce, nie bardzo miał kto zbierać. W drugiej połowie lepiej w tym elemencie gry wyglądały Cristina Gonzales i Ilona Płaczkiewicz. Po trzecie, mam wrażenie, że nasze zawodniczki nie zapanowały nad emocjami. Trudno inaczej tłumaczyć głupi, zupełnie niepotrzebny czwarty faul Izy Błajdy w na początku trzeciej kwarty, co było sporym osłabieniem drużyny. Trudno mi też znaleźć inne wyjaśnienie dlaczego znacznie gorzej niż zwykle rzucały Ilona Płaczkiewicz i Olga Kossmann. Rozumiem oczywiście, że przy silnym przeciwniku trudniej o dobrą celność, często oddaje się rzuty pod presją. Ale było też kilka pudeł z zupełnie czystych pozycji. Poza Agnieszką Lichomską żadnej z naszych zawodniczek nie wchodziły dziś „trójki” – ten element wyglądał dziś w statystykach najgorzej w tym sezonie (zaledwie 17% celnych rzutów).

Z niejakim zaskoczeniem zauważyłem, że od jakiegoś czasu za trzy próbuje rzucać Asia Rudenko (dziś trzy razy, ale próby takie były i w poprzednich meczach). Do tej pory nie była to jej specjalność, zresztą i w tym sezonie żadna z dotychczasowych prób nie była skuteczna. Ale nie przesądzam, że tak musi być zawsze. Życzę jej i nam wszystkim by wytrwałym treningiem doszła do poziomu, w którym rzut z dystansu stanie się silną stroną Asi i całej drużyny.
Liczę, że naszym zawodniczkom ten mecz dostarczył wielu materiałów wskazujących elementy do poprawy. I następnym razem w meczu z tymi samymi przeciwniczkami pójdzie nam już lepiej.

Na koniec warto podziękować przybyłym na dzisiejszy mecz kibicom. Hala była wypełniona po brzegi, a doping – z kilkoma wyjątkami – znakomity. Przed Świętami warto jeszcze podsumować pierwszą rundę rozgrywek I ligi. A potem odpocząć w Święta i… widzimy się na hali w styczniu.

SKK Polonia – Widzew II Łódź 60:82 (19:22, 16:19, 12:22, 13:19)
Punkty dla Polonii: A. Lichomska 29 pkt. (4×3, 4 zbiórki), O. Kosmmann 8 pkt. (2 zb.), I. Gawryszewska 7 pkt. (4 zb.), I. Błajda 6 pkt. (2 zb.), C. Gonzales 4 pkt. (6 zb.), I. Płaczkiewicz 2 pkt. (5 zb.), U. Kasperska 2 pkt., A. Dalecka 0 pkt. (8 zb.), A. Kolad 0 pkt., J. Rudenko 0 pkt., A. Supeł 0 pkt.

P.S. W oficjalnym protokole meczowym znów jest błąd – jeden z punktów Kurczaka sędziowie stolikowi zapisali błędnie Izie Błajdzie. W swojej relacji „stoję na gruncie prawdy” i podaję punkty zgodne z przebiegiem meczu, a nie zapisem protokołu sędziowskiego.