Profesorskim okiem: okazała inauguracja na K6

img_7239__1480284243_85-222-52-125

Doczekaliśmy się… Trzeba było czekać prawie do końca listopada, ale odbył się! Pierwszy mecz rozegrany w tym sezonie w hali na K6 wypadł okazale, a zwycięstwo naszych dziewczyn ani chwili nie ulegało wątpliwości. Po trzech minutach prowadziliśmy 3:0, po pięciu 7:2, a potem przewaga systematycznie rosła. Jeśli czegoś zabrakło to emocji wiążących się z wyrównanym meczem, w którym szala zwycięstwa przechyla się w ostatniej chwili.

Znów SKK Polonia grała bardzo szerokim składem. Już w pierwszej kwarcie pojawiło się na parkiecie 10 naszych zawodniczek, a do 13 minuty mieliśmy już okazję zobaczyć całą dwunastkę. Może stąd indywidualne osiągnięcia zawodniczek nie są imponujące. Agnieszka Lichomska w pierwszej kwarcie rzuciła 6 punktów, a potem w drugiej dała pograć zmienniczkom. Iza Błajda w trzeciej kwarcie rzuciła 7 punktów, po czym usiadła na ławce i więcej już nie weszła. Ale za to punkty zdobywało aż 10 naszych zawodniczek.

Nie wiem czy był komplet na trybunach, z mojego ulubionego balkonika w rogu, z którego oglądam mecze Polonii od ponad już 40 lat, trudno jest to ocenić. Ale na pewno było sporo kibiców – jak widać – stęsknionych z naszą drużyną. Przy tak dużej przewadze jednego zespołu trudno o utrzymanie emocji na trybunach, stąd też doping tylko momentami był aż tak oszałamiający, jakby się chciało widzieć (słyszeć) przez cały mecz. Ale biorąc pod uwagę okoliczności – wstydu nie było. Wielkie podziękowania dla tych, którzy zdzierali dzisiaj swoje gardła. A rakieta prowadzona przez Qrczaka w trakcie meczu, po której następuję pomeczowa rakieta prowadzona przez… Kurczaka, to nasza specjalność, której mogą pozazdrościć inne drużyny. W sumie zatem wysoka wygrana, dużo kibiców, świetna atmosfera. Czegóż więc chcieć więcej?

No to dla odmiany ponarzekam. Nigdy nie jest tak, żeby nie było nic do poprawy. Jest kilka elementów, nad których poprawą warto popracować. Pierwszy, który rzuca mi się w oczy to słabo wykonywane rzuty osobiste. W sumie w czterech meczach sezonu nasza średnia celność w tym elemencie to zaledwie 58%. Grubo za mało. Dziś i tak było najlepiej – 71%. Przy wysokich wygranych taka celność specjalnie nie razi, ale gdy przyjdzie grać w meczu gdzie o końcowym rezultacie decydują szczegóły, może zabraknąć tych kilku punktów. Po drugie, w drugiej (nomen omen) kwarcie zabrakło trochę koncentracji w obronie. Dziewczyny dały sobie rzucić, ambitnym ale nie najsilniejszym przeciwniczkom, aż 16 punktów. Chyba 18:5 w pierwszej kwarcie zanadto uśpiło. A po trzecie, rzuciło mi się w oczy, że w odróżnieniu od poprzednich spotkań dziś nasze zawodniczki nie dominowały na tablicach. Zwłaszcza w ostatniej kwarcie to dziewczyny z Wołomina miały zdecydowanie więcej zbiórek, także pod naszą tablicą (nie mam tu dokładnych statystyk, ale jestem przekonany, ze mam rację). Więc jest co poprawiać przed meczami z silniejszymi rywalkami. Ale o tym na pewno nasz sztab trenerski wie dużo lepiej ode mnie.

W sumie więc gratulacje dla drużyny i dla trenerów. I prosimy o jeszcze. Dziś kibice śpiewali, że „do pierwszej ligi jeden krok…”. Ale wiemy, że tych kroków zostało jeszcze 12. Zróbmy następny już 11 grudnia. Liczę, że kibice w tym pomogą. Zostańcie z nami po krótkiej przerwie (na przyziemne sprawy inne niż mecze Polonii).

SKK Polonia – Huragan Wołomin 75:35 (18:5, 19:16, 27:5, 11:9)
Punkty dla Polonii: A. Lichomska 15 (1×3, 5 zbiórek), I. Błajda 12 (1×3, 3 zb.), O. Kossmann 12 (1×3, 3 zb.), A. Kolad 9 (1×3), I. Gawryszewska 7 (6 zb.), A. Kolasińska 6 (1 zb.), M. Kniefel 6 (1×3, 2 zb.), C. Gonzales 4 (6 zb.), Dalecka 2 (5 zb.), J. Rudenko 2 (3 zb.), I. Płaczkiewicz 0 (2 zb.), A. Supeł 0 (2 zb.).